Zaufanie to krucha rzecz. Raz zdobyta pozwala korzystać z ogromnej swobody, ale utracona jest nie do odzyskania. Niestety, nigdy nie wiemy, komu można zaufać, bliscy potrafią zdradzić, a zupełnie obcy przyjść z pomocą. Większość ludzi woli ufać wyłącznie sobie, to najlepszy sposób, żeby się nie sparzyć...
W którymś momencie trzeba podjąć decyzje, granice nie chronią cię przed innymi ludźmi, one odgradzają cię od świata. Życie jest pokręcone. Tacy już jesteśmy. Tak więc można zmarnować życie, wytyczając granice albo przeżyć życie, przekraczając je. Ale są pewne granice, których przekraczanie jest zbyt niebezpieczne. Wiem jedno, jeśli człowiek jest gotów zaryzykować, widok z drugiej strony zapiera dech w piersiach.
Czego chce Bóg? Czy Bóg woli dobro? Czy wybór dobroci? A może człowiek wybierający zło jest w jakiś sposób lepszy od takiego, któremu narzuca się dobro?
Wiara to dziwna rzecz. Pojawia się, kiedy tego nie oczekujemy. Po prostu któregoś dnia odkrywacie, że bajka może być trochę inna niż sobie wymyślaliście. Zamek, cóż, może nie być zamkiem. I nieważne, czy będzie się żyło „długo i szczęśliwie”, ważne, że się jest „szczęśliwym” teraz. Raz na jakiś czas, ludzie nas zaskakują i raz na jakiś czas ludzie potrafią nas nawet oszołomić...
Od dłuższego czasu uczę się języków obcych ale nie dawno stwierdziłam, że właśnie w tych zagranicznych podróżach najpiękniejsza jest ich nieznajomość. Nie chce wiedzieć o czym ludzie rozmawiają. Nie przychodzi mi do głowy nic co bardziej pobudzałoby dziecinne poczucie zadziwienia, niż pobyt w kraju, w którym człowiek prawie w niczym się nie orientuje. Nagle znowu masz pięć lat. Niczego nie potrafisz przeczytać, masz tylko bardzo ogólne wyobrażenie o tym, jak co działa, nie umiesz nawet przejść przez ulicę, nie narażając się na śmierć...i to właśnie kocham w tych wszystkich krajach :)
Dziś zaczyna się moje życie. Dziś staje się dorosła. Dziś staje się odpowiedzialna wobec świata. Wobec przyszłości. Wobec wszystkich możliwości jakie życie oferuje. Zaczynając od dziś, moim zadaniem jest pokazanie się niedoświadczoną, ale pełną zapału i gotowości. Po co? Dla czegokolwiek, dla wszystkiego. Aby zmagać się z życiem. Aby zmagać się z odpowiedzialnością i możliwościami. Dziś moi drodzy zaczyna się życie. I ja na przykład nie mogę się doczekać...
Może szczęście nie jest nam pisane. Może wdzięczność nie musi łączyć się z radością. Może wdzięczność to świadomość tego co mamy. To radość z małych zwycięstw. To podziw dla walki jaką trzeba toczyć, żeby po prostu być człowiekiem. Może jesteśmy wdzięczni za zwyczajne rzeczy o których wiemy. A może jesteśmy wdzięczni za rzeczy, których może nie poznamy...
Całe życie martwimy się o przyszłość. Robimy plany. Próbujemy przewidzieć co nas czeka. Jakby mogło to, w jakiś sposób, załagodzić wstrząs. Ale przyszłość zawsze się zmienia. Przyszłość jest domem naszych największych lęków...i naszych największych nadziei. Ale jedna rzecz jest pewna...bo kiedy w końcu ta przyszłość nadejdzie...nigdy nie jest taka, jaką sobie wyobrażaliśmy.